<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Krytyka i samokrytyka">
<author_1="Edwarda Orłowska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="12">
<date="1951-12-30">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Pani Anna nie spała całą noc. Czuła się złamana. Wszystko wewnątrz bolało. I raz po raz wracała wciąż ta sama pełna goryczy myśl: „Tak skrzywdzić, tak publicznie obrazić. I za co, za co?" Zżymając się z bólu p. Anna usiłowała przypomnieć sobie wszystkie szczegóły wczorajszej odprawy. "Pani jest zbyt podniecona, zdenerwowana. Nie mogę więc przyjąć dymisji Pani — dźwięczały w uszach słowa delegatki z Warszawy. — W przyszłym tygodniu przyjadę do Pani — i wówczas spokojnie sobie wszystko rozważymy". „Cóż za obłuda — snuła dalej swą myśl pani Anna, wspominając łagodny, niemal przyjazny uśmiech na twarzy delegatki. — Tak mnie znieważyć — a za godzinę rozmawiać ze mną tak serdecznie — jakby nigdy nic". Z rana pani Anna wyglądała jak po ciężkiej chorobie. I po raz pierwszy od wielu lat poczuła, że nie chce jej się iść do pracy. Świadomość ta wydała się tak potworna, że narzuciwszy palto pobiegła pani Anna co tchu przez jakże znajome uliczki i zdyszana wpadła do swego gabinetu. Nikogo ze współpracownic jeszcze nie było. Pani Anna wyjęła z szafy kilka teczek i poczęła uważnie przeglądać protokoły i plany pracy za ostatnie półrocze. W planach pracy — w rubrykach kto szykuje i kto referuje — niezmiennie figurowała tylko ona — pani Anna. O 9 rano sekretarka jak zwykle przyniosła czasopisma i pocztę. Prezydium Powiatowej Rady Narodowej zawiadamiało o posiedzeniu obu komisji, do których należała p. Anna — Komisji Zdrowia i Oświaty. Urząd Zatrudnienia zapraszał na naradę w sprawie werbunku kobiet do nowych zawodów. Kierownictwo Domu Matki i Dziecka prosiło o zwiedzenie Domu oraz Uzgodnienie form pracy wychowawczej wśród samotnych młodych matek.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
